Ceramika bolesławiecka
Ceramika towarzyszyła człowiekowi od zawsze. Była w momencie, gdy
oswajał zwierzęta i zaklinał naturę, także wówczas, gdy po wygranych
bitwach wznosił toast. Była z nim, gdy witał życie i gdy je żegnał.
Stawiano ja na królewskich i chłopskich stołach. Tłuczono na szczęście.
Była obrazem i rzeźbą, prostym kubkiem i misterną paterą. Pieczołowicie
przechowywana w kredensach odmierzała czas kolejnym pokoleniom. Dziś,
kiedy z pietyzmem bierzemy do rąk ceramiczną filiżankę, szukamy w
niej śladów przeszłości, odgadujemy żywoty, miejsca, zdarzenia, których
była świadkiem. A gdy przyglądamy się ceramicznym dziełom sztuki,
mamy świadomość ich bliskości, bo podobnie, jak biblijny człowiek
-narodziły się z gliny. To wszystko przypomina nam, że pomimo wszechobecnego
chaosu istnieje jednak jakiś ukryty porządek, który sprawia, że podobnie,
jak przed wiekami, aby powstał ceramiczny przedmiot, potrzeba trzech
sił - ziemi, ognia i rąk ludzkich. (Tekst zaczerpnięty
z książki "Bolesławiec -miasto ceramiki K. Żak, J. Moniatowicz)